Euro dla wszystkich. Turnieje bez wielkich nieobecnych

W 2000, 2008 czy 2016 roku finały mistrzostw Europy odbywały się bez przynajmniej jednej wiekiej drużyny. Zmiana formuły spowodowała, że liczba sensacji jest mocno ograniczona. Rekordy będą bili Niemcy.

Mistrzostwa Europy bez Niemców są jak bigos bez kapusty. 1968 – w tym roku odbył się trzeci i zarazem ostatni czempionat Starego Kontynentu bez naszych zachodnich sąsiadów. W każdym z 12 kolejnych turniejów grali – i to z wielkimi sukcesami. Zgarnęli 8 medali, w tym trzy złote (1972 i 1980 jako RFN, 1996), na podium kończyli trzy ostatnie edycje Euro. Niemców brakowało na Euro tylko wtedy, gdy odbywało się jeszcze w bardzo zawężonej formule, z mocnymi eliminacjami i turniejem finałowym zaczynającym się od półfinałów.

Rosjanie minus jeden

O jeden start mniej od Niemców mają Rosjanie, czyli pierwsi mistrzowie (1960 rok, jako ZSRR). Skoro grali w 11 z 15 turniejów, śmiało można było obwołać ich wielkim nieobecnym finałów w 2000 roku, które odbywały się na stadionach Belgii i Holandii. W 2004 i 2012 roku takiego wielkiego nieobecnego nie było. W 2008 roku, gdy turniej rozgrywano w Austrii i Szwajcarii, zabrakło Anglików. W 2016 roku – Holendrów i – po raz pierwszy po latach tłustych – Greków, co było sporym osiągnięciem, zważywszy że zmieniono formułę ME i we Francji uczestniczyły w nich już 24 reprezentacje, a nie 16 – jak wcześniej.

Dywizja debiutantów

Tym razem wszystko wskazuje na to, że znów nie będzie żadnego wielkiego nieobecnego, choć przecież do rozegrania zostały jeszcze baraże. Za rok co prawda zabraknie Greków, ale mistrzowie sprzed 16 lat są w kryzysie, na co wpływ miały czynniki nie tylko sportowe, lecz także te gospodarcze i finansowe. Grecy grali w finałach Euro 4-krotnie. Spośród krajów, które mają na koncie więcej startów, w gronie uczestników Euro 2021 nie ma tylko Serbów (5), bo czekają ich jeszcze baraże z Norwegią, Izraelem i Szkocją. Szkoci mają na koncie 2 starty, a Węgrzy (baraż z Rumunią, Islandią, Bułgarią) – 3. W gronie aż 16 uczestników baraży (awansują czterej) jest 6 potencjalnych debiutantów: Słowacja, Bośnia i Hercegowina, Gruzja, Macedonia Północna, Kosowo i Białoruś. Jeden z nich awansuje na pewno, bo dywizję D tworzą właśnie cztery ostatnie drużyny. 

Duńczycy przyjechali z plaży

Można uśmiechnąć się, że Polska w gronie finalistów jest niemalże nowicjuszem – mniej startów mają tylko Walia (1), Austria (2) i Ukraina (2) – przy czym uczestniczyła w trzech ostatnich finałach: w 2008, 2012 i 2016 roku. Na tle dwóch znanych dotąd grupowych rywali (trzeciego wyłoni baraż między Bośnią, Słowacją, Irlandią a Irlandią Północną) wypada blado: Szwedzi grali na Euro 6-krotnie, zaś Hiszpanie: 10-krotnie. Po raz ostatni zabrakło ich w 1992 roku, czyli tym niezwykłym, gdy po mistrzowski tytuł sięgnęli ściągnięci z plaży Duńczycy, zastępując wykluczoną za działania wojenne Jugosławię. Tym razem takich sensacji nie przewidujemy, a formuła turnieju pozwala na niespodzianki dopiero w samych finałach. Eliminacje dla liczących się ekip stały się niemalże formalnością. Bo w start na Euro wierzyć może teraz niemal każdy.