Kibice na Mistrzostwach Europy w piłce nożnej. Ranking frekwencji EURO

frekwencja mistrzostwa europy

Kojarzą nam się z trudno dostępnymi biletami, ale też pięknymi i wypełnionymi stadionami. Które mistrzostwa Europy rozgrywane w XXI wieku przyciągnęły największą publiczność?

Odpowiedź jest prosta i co sprytniejszy, co bardziej zorientowany kibic piłkarski poda ją bez mrugnięcia okiem. Mowa oczywiście o Francji i turnieju rozgrywanym w 2016 roku. Był pierwszym, w którym udział wzięło nie 16 reprezentacji, a już 24, wskutek czego automatyczne odbyło się 51 meczów – o 20 więcej niż w poprzedniej formule. Grup było osiem, do „H”, a nie tylko cztery, no i w fazie pucharowej odbywała się także 1/8 finału, podczas gdy wcześniej ruszała od ćwierćfinału. Euro 2016 obejrzało łącznie z trybun blisko 2,5 miliona osób (2 427 101).

EURO 2016 z najwyższą średnią

Skoro na wcześniejszych turniejach rozgrywano tylko 31 spotkań, to znacznie bardziej miarodajna byłaby jednak nie łączna frekwencja, a ta średnia. Wyniosła 47 590 widzów na mecz. I tu miła wiadomość dla polskich kibiców – bo w stopniu naprawdę minimalnym Francuzi okazali się pod tym względem lepsi od Polski i Ukrainy, które organizowały czempionat Starego Kontynentu w 2012 roku. Średnio spotkania tamtego turnieju oglądało 46 481 kibiców (łącznie 1,44 mln). Największą publikę przyciągnęła grupowa konfrontacja Anglików ze Szwedami na Stadionie Olimpijskim w Kijowie. Strzelaninę zakończoną rezultatem 3:2 dla Synów Albionu obejrzało z trybun w stolicy Ukrainy 64 640 osób. W Polsce największym z czterech stadionów był Narodowy w Warszawie. Najmocniej wypełnił się w dniu otwarcia imprezy, kiedy biało-czerwoni po dramatycznym boju zremisowali z Grecją 1:1. Wtedy zasiadło na nim ponad 56 tysięcy osób.

Finał ME najpopularniejszy? Niekoniecznie!

Polska i Ukraina pod względem frekwencji ustąpić musiały Francji średnio o ponad 1100 widzów, ale to efekt Stade de France, czyli największego stadionu – ponad 80-tysięcznego – jaki w XXI wieku gościł Euro. W 2016 roku aż sześć spotkań w Saint-Denis miało publikę przekraczającą 70 tysięcy, w tym „nasz” Polska – Niemcy (0:0). Rekord w podparyskiej miejscowości zanotowano na turnieju przy okazji ćwierćfinału, w którym gospodarze rozbili (5:2) Islandię. Popis Giroud, Griezmanna i spółki obejrzało dokładnie 76 833 kibiców. I tu ciekawa prawidłowość – jakoś tak to się działo, że najszczelniej trybuny wypełniały się zwykle na meczach innych niż finał, choć przecież w dwóch przypadkach (2004 w Portugalii i 2016 we Francji) grali w nich gospodarze imprezy. Zależy to od wielu czynników – kibiców nie tylko gospodarzy, ale też przeciwników, czy dystrybucji biletów, dla której mimo coraz większych obostrzeń czarny rynek wciąż kwitnie.

kibice na mistrzostwach europy
Shutterstock

Najmniej na meczu EURO 2004

Łączna i średnia frekwencja dla Euro – ujmijmy to – z dwójką z przodu przedstawia się tak:

  • Euro 2000 (Belgia i Holandia) – łącznie 1,12 mln, średnio 36 220
  • Euro 2004 (Portugalia) – łącznie 1,15 mln, średnio 37 306
  • Euro 2008 (Austria i Szwajcaria) – łącznie 1,14 mln, średnio 36 803
  • Euro 2012 (Polska i Ukraina) – łącznie 1,44 mln, średnio 46 481
  • Euro 2016 (Francja) – łącznie 2,42 mln, średnio 47 590

W 2008 roku rekord padł na finale – konfrontacja Niemców z Hiszpanami (0:1) na stadionie Ernsta Happela w Wiedniu miała frekwencję 51 439 osób. W 2004 roku – na ćwierćfinale Portugalczyków  z Anglikami (65 000 na Estadio Da Luz w Lizbonie). Ciekawostką jest fakt, że na turnieju w Portugalii odnotowano też najsłabszą jednostkową frekwencję spośród wszystkich XXI-wiecznych Euro. Grupowy mecz Włochów z Bułgarią w Guimaraes obejrzało dokładnie 16 002 widzów. Stadion tamten, oddany do użytku na Euro, na którym do dziś gra miejscowa Vitoria, wypełnił się w niewiele ponad połowie. Ma 30 146 miejsc.

Na EURO 2020 byłyby rekordy. Jak będzie na ME 2021?

Patrząc na świat z obecnej perspektywy, mając „z tyłu głowy” Euro przełożone na przyszły rok z powodu pandemii, pewnie wielu z nas dałoby wiele, by mecze mogły się odbywać choćby i przy 16-tysięcznej publice. A w normalnych okolicznościach turniej w 2020 roku pod względem frekwencji na pewno byłby rekordowy, skoro odbywałby się na tak wielkich arenach jak m.in. rzymski Stadio Olimpico., monachijska Allianz Arena czy londyńskie Wembley.