Portugalski piłkarz, który z przeciętniaka stał się legendą

eder reprezentacja portugalii piłka nożna

W lipcu 2016 roku dał Portugalii największy sukces w jej historii. Od tamtej pory Eder rozegrał w kadrze ledwie 6 meczów, strzelił 1 gola. Ostatnio znów jednak do niej wrócił. Mógł mieć nadzieję na wyjazd na kolejne Euro…

Gol na wagę Mistrzostwa Europy w piłce nożnej

Wielki bohater z trzeciego szeregu. Choć nigdy nie był i nie będzie już gwiazdą futbolu, zapewnił tak piłkarskiemu krajowi jak Portugalia największy sukces w historii, czyli mistrzostwo Europy w 2016 roku. Pewnie nawet nie wystąpiłby w finale Euro z gospodarzami imprezy, Francuzami, gdyby nie uraz Renato Sancheza, którego zastąpił w 79. minucie. W pierwszej połowie dogrywki – 108. minuta – został autorem jedynego gola. Otrzymał podanie od Joao Moutinho, poradził sobie z Laurentem Koscielnym i przymierzył płasko z około 25 metrów. Piłka była poza zasięgiem Hugo Llorisa. Sensacją była wygrana Portugalii, sensacją był też jej architekt. Wtedy rozpisywały się o nim media sportowe na całym Starym Kontynencie. Jego losy toczyły się przeciętnie przedtem – na Euro jechał jako 29-letni napastnik wypożyczony z walijskiej Swansea do francuskiego Lille – jak i potem.

Portugalia mistrzem Europy w piłce nożnej

Transfer do ligi rosyjskiej

W sezonie po Euro szybko został wykupiony przez Lille. Klub z Ligue 1 zapłacił za niego Swansea City 4,5 miliona euro. Wcześniej, na wypożyczeniu, Eder sprawdził się, zdobywając 6 bramek i notując 4 asysty, co przyczyniło się, że klub z Flandrii uzyskał przepustkę do Ligi Europy. Kolejny sezon tak obfity w liczby już nie był. Portugalczyk z korzeniami gwinejskimi znów strzelił 6 goli, tyle że grając w Ligue 1 nieporównywalnie więcej, bo ponad 30 spotkań. Gorzej spisała się też jego drużyna. Lille zakończyło sezon 2016/17 na 11. pozycji. Snajper tracił też pozycję w kadrze. W czerwcu 2017 nie został doń nawet powołany – po raz pierwszy od pamiętnego Euro, przez co nie pojechał na Puchar Konfederacji. W końcówce letniego okienka transferowego z Francji został wypożyczony do Rosji. Zatrudnił go Lokomotiw Moskwa. Tam? Można patrzeć dwojako. Indywidualnie  w liczbach znów było przeciętnie. 28 występów, 4 gole, 2 asysty. Ważniejsze było jednak to, że Lokomotiw sięgnął po pierwszy od 14 lat, a trzeci w historii mistrzowski tytuł. Eder zakotwiczył w Moskwie na stałe, klub wykupił go za 500 tysięcy euro, czyli 9 razy mniej, niż dwa lata wcześniej zapłaciło za niego Lille.

EURO 2020 jednak nie dla niego?

Łącznie w Lokomitowie do dziś Eder rozegrał już ponad 80 meczów, zdobył 13 bramek, kręcąc się w orbicie zainteresowań sztabu kadry. Wrócił do niej jesienią 2017, by znów przez rok nie być powoływanym. Jesienią 2018 strzelił swojego jedynego gola w narodowych barwach od finału Euro – w towarzyskim spotkaniu ze Szkocją. Ostatni występ zanotował 20 listopada 2018, w ramach Ligi Narodów z Polską. Mimo już 32 lat na karku, zaświecł dla niego promyk nadziei przy ostatnich powołaniach. Co prawda nie wystąpił w kończących reprezentacyjny rok 2019 meczach z Litwą i Luksemburgiem, ale w kadrze był. Czy po raz ostatni? Jeśli „odroczone” Euro 2021 dojdzie do skutku – Portugalia trafiła w grupie na Niemców i… Francuzów – rocznikowo będzie miał już 34 lata. Sporo, zwłaszcza jak na piłkarza tej klasy. Jak na przeciętniaka, o którym jednak wiedza w Portugalii nie zaginie chyba nigdy, a historia z mistrzostw Europy AD 2016 będzie przekazywana wśród kibiców z pokolenia na pokolenie.