Szósty taki mecz w historii. Przyjemna chwila San Marino

pierwszy punkt san marino w ln 2020

Zajmująca ostatnie miejsce w rankingu FIFA reprezentacja San Marino bezbramkowo remisując z Lichtensteinem zaksięgowała historyczny pierwszy punkt w Lidze Narodów.

13 października 2020 roku: ważna data dla futbolu w San Marino. Tego dnia kopciuszek światowego futbolu bezbramkowo zremisował na wyjeździe z Lichtensteinem. Zdobył tym samym pierwszy punkt w Lidze Narodów. Zajmuje ostatnie, 3. miejsce w drugiej grupie najniższej dywizji D. Prócz Lichtensteinu (4 pkt), rywalizuje też z Gibraltarem (6 pkt).

Minęło niemal 20 lat

By pokazać skalę wyczynu reprezentacji San Marino, za jaki uchodzić musi 0:0 w Lichtensteinie, trzeba wyliczyć kilka faktów. Najważniejszy jest taki, że reprezentacja 40-tysięcznego kraju otoczonego Włochami zamyka ranking FIFA, zajmując w nim 210. pozycję (Lichtenstein jest 181.). Październikowa wyprawa do podszwajcarskiego księstwa przyniosła dla San Marino… koniec serii 40 porażek! Przegrywało wszystko jak leci przez sześć lat, a ostatni raz nie schodziło z boiska na tarczy w 2014 roku, remisując u siebie z Estonią. Jeszcze dłużej czekano na nieprzegrany mecz na wyjeździe. Taki wcześniej zdarzył się… blisko 20 lat temu, bo w 2001 roku, z Łotwą – 1:1 – w ramach eliminacji mundialu 2002.

Ulubiony rywal

Lichtenstein to dla San Marino rywal szczególny. I trzeba napisać, że ulubiony. W całej historii nie przegrało tylko 6 meczów. Połowa tej liczby to właśnie konfrontacje z Lichtensteinem: 3 porażki, 2 remisy i 1 zwycięstwo. Zwycięstwo absolutnie epokowe, bo jedyne, jakie kiedykolwiek San Marino odniosło. Miało miejsce w 2004 roku. Skończyło się wynikiem 1:0, a jedynego gola strzelił piłkarz-legenda tamtejszej piłki, Andy Selva. Poza tym, drużyna spod Włoch w swojej historii remisowała jeszcze ze wspomnianą Estonią, Łotwą oraz Turcją. Łącznie w 168 meczach poniosła 162 porażki (8 z Polską), przy stosunku bramek 24:700.

Mówią o niedosycie

Pierwszy punkt w Lidze Narodów ekipa San Marino już ma, teraz czeka na pierwszego gola. Miała szansę ku temu już w Lichtensteinie. Była drużyną lepszą, oddała znacznie więcej strzałów, zdobyła nawet bramkę – w 37. minucie, tyle że ze spalonego. Po końcowym gwizdku w ekipie kopciuszka euforii jednak nie było. – Jestem zadowolony z tego wyniku, ale trudno nie mówić o niedosycie. Patrząc przez pryzmat boiskowych wydarzeń, powinniśmy to wygrać – stwierdził selekcjoner Franco Varella. Druga w historii piłkarska wygrana 40-tysięcznego narodu to cel na listopad. 14 dnia tego miesiąca kadra „czerwonej latarni” światowego rankingu podejmie Gibraltar, mający w Lidze Narodów na koncie komplet 6 punktów, ale z pewnością będący do ugryzienia. W pierwszym meczu San Marino uległo mu 0:1.

Lider z Serie C

Trudno oprzeć się dygresji, że to też walor Ligi Narodów. Drużyny podobnej klasy mogą ze sobą rywalizować, szanse są bardziej wyrównane, większe też prawdopodobieństwo przeżycia miłych chwil. San Marino takowych już doczekało, a to niekoniecznie musi być wszystko, na co stać zespół, którego najbardziej wartościowym zawodnikiem jest wyceniany na 225 tysięcy euro 23-letni napastnik Filippo Berardi, grający na co dzień w Vibonese z włoskiej Serie C.